niedziela, 31 października 2010

Preludium do listopada

W ramach refleksji nad przemijaniem i końcem jesieni, od kilku dni niczym Ally McBeal mam piosenkę przewodnią: Stare Dobre Małżeństwo "Ballada na urodziny".

jakby nigdy nic kolejna jesień mija
jakby nigdy nic życie ucieka
jakby nigdy nic robię dobrą minę do złej gry
i z nadzieją na jutro czekam
autor: Józef Baran
kompozytor: Krzysztof Myszkowski



Bo nadchodzący listopad oznacza koniec jesieni, wizytę na cmentarzu i... urodziny. Całkiem na przkór obiegowej opinii jest to dla mnie bardzo imprezowy miesiąc. Zaczęło się tak od czasów studiów i trwa nadal, a ja chyba nie mam nic przeciwko temu :)

Pozdrowienia dla wszystkich listopadowych imprezowiczów!


Więcej...

wtorek, 19 października 2010

Dostał Bórak komurę

Dostał Bórak komurę
wsiadł do autobusa
zgłośnił głośnik na fulla
i hip hopu słucha

Świat jest zły…
wiązanka na ch***, k*** i p***

Śpiewa Bórak pod nosem
i do siebie się cieszy
a tymczasem innym ludziom
od wyzwisk więdną uszy

Tak bardzo chciałbym p*** się z Tobom...
kiwa Bórak głową

Skończył się kawałek,
lecz on nie ma dosyć
no i jeszcze jeden
utwór musi włączyć

Policjanci to p*** psy…
A w potrzebie nie pomoże nikt…


I aż dziwi trochę,
że wśród mych rodaków
tyle tolerancji
dla takich Bóraków!


Autor: zirytowana pasażerka 191


Więcej...

poniedziałek, 11 października 2010

O podróżowaniu i Egipcie

Dlaczego niektórzy ludzie wręcz nie mogą się doczekać, żeby zostawić swój wygodny i zorganizowany świat, spakować walizkę i wyruszyć gdzieś w nieznane? Co nas skłania do podróży?

Ciekawość lub nuda, to dwa motory napędzające chęć do podróżowania. Jeśli jesteśmy ciekawi świata pragniemy poznawać inne kraje i kultury, najlepiej w ich pierwotnym kształcie. Interesuje nas historia kraju, do którego się wybieramy, przyroda, zabytki kultury oraz ludzie i obyczaje. Ciekawość zmusza do sprawdzenia na własnej skórze tego, co piszą przewodniki.

Znudzenie codziennością również skłania nas do podróży, ale w tym wypadku dużo ważniejszy jest sam fakt oderwania od rutynowych zajęć i miejsca zamieszkania, niż cel podróży. W tym wypadku szukamy miejsc, gdzie jest lepiej niż "u nas" - np. jedziemy tam gdzie jest ciepło i świeci słońce, gdy w rodzinnym kraju leje deszcz.

W ten sposób można wyznaczyć różnicę pomiędzy podróżnikiem a turystą - pierwszego popycha ciekawość, a drugiego nuda. Podróżnik poznający różne zakątki świata jest niczym cień - nie próbuje nikogo i niczego zmieniać, przyjmuje to co jest np. je i pije to, co tubylcy. Tymczasem turysta nie bardzo potrafi się pozbyć swoich nawyków i dostosować do zastanej sytuacji np. domaga się w Egipcie jajek na bekonie i alkoholu, którego ludność miejscowa nie pije.

Napływ turystów zmieniła wiele miejsc na świecie. We wspomnianym już Egipcie na pustyni wybudowano hotele i kolorowe centra handlu i rozrywki, które niewiele mają wspólnego z tradycją arabską - pamiątki sprzedawane w sklepach w większości pochodzą z Chin. Wszytko jest robione tak, żeby turyści byli zadowoleni. Menu hotelowe obejmuje spaghetti, hamburgery i torty z kremem, zamiast tradycyjnej baklawy. A sprzedawcy mówią zwykle w kilku językach - głównie po rosyjsku. No i są tacy, którzy są bardzo zadowoleni i którym nie przeszkadza, że to co widzą nie ma nic wspólnego z rzeczywistym życiem w Egipcie, albo nie zdają sobie z tego sprawy. Jednak jeżeli ktoś ma w sobie żyłkę podróżnika i tu znajdzie elementy prawdziwej arabskiej kultury np. kofta, humus czy basbousa.

Wiem, że kuchnia to nie wszystko, ale dla mnie ma wyjątkowe znaczenie. Podczas naszych podróży poznaje nowe miejsca właśnie przez pryzmat smaków i zapachów. Dla mnie Egipt ma smak ciecierzycy, wołowiny, melonów i orzechów z miodem, a pachnie tytoniem z fajek wodnych. Nie mogę zapomnieć również o słono-gorzkim posmaku wody morskiej, który zawsze jest łagodzony przez piękny widok rafy koralowej. Maa salama!



Więcej...